Ostatni spacer Hani

Kierowca, który w Wielki Piątek śmiertelnie potrącił  dziecko  w Przęsławicach, nie przyznaje się do winy. Według naszych informacji, usiłuje zasłonić się chorobą, aby uniknąć odpowiedzialności. Rzekomo, podczas szaleńczego rajdu miał potrącić także inne osoby.

W piątek 2 kwietnia, tuż przed godziną 18,  w Przęsławicach w powiecie sochaczewskim  doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia na drodze 575.  Kierowca białego infinity qx30  uderzył w wózek, w którym była 1,5-roczna dziewczynka.

Przerwany spacer

Tego popołudnia na spacer z dziećmi – 3-letnim Frankiem i 15-miesięczną Hanią   wyszedł ich ojciec. Niespodziewanie na drodze pojawił się rozpędzony samochód, który wyprzedzając, zawadził o wózek z dzieckiem. Wypadła  z niego maleńka Hania i uderzyła główką w siatkę ogrodzenia. Według świadków zdarzenia miała rozcięte czoło i pękniętą czaszkę. Jej tata też został potrącony. Jednak nie doznał poważniejszych obrażeń. Nic nie stało się również Franiowi.

Tymczasem kierowca,  nie zatrzymując się, uciekł  z miejsca wypadku. Ojciec  dziewczynki  usiłował sam ratować dziecko. Jak relacjonują świadkowie,  siedział w rowie,  obejmując córeczkę,  wzywał pomocy, nie miał jednak przy sobie telefonu.  Pogotowie i straż powiadomili przejeżdżający obok ludzie.

Na miejscu pojawili się  strażacy i śmigłowiec LPR. Niestety, pomimo podjętej reanimacji, która trwała około 30 minut,  Hania zmarła. Kierowca zbiegł.

Szaleniec schwytany

Kierowca infiniti GX 30 odjechał z miejsca zdarzenia w kierunku Kazunia. Jednak na miejscu zdarzenia pozostały plastikowe fragmenty pochodzące z auta, m.in. lusterko. To także pomogło w ujęciu sprawcy. Podejrzewany o spowodowanie wypadku mężczyzna, został zatrzymany w sobotę przed południem.

Wcześniej policjanci wykonali wiele czynności, aby jak najszybciej ustalić sprawcę tragicznego zdarzenia. Komendant Powiatowy Policji w Sochaczewie ogłosił alarm dla funkcjonariuszy z sochaczewskiej jednostki. Udało się między innymi  ustalić, iż najprawdopodobniej ten pojazd około godziny 17.36 poruszał się  drogą 575 na terenie gminy Słubice, między miejscowościami Studzieniec-Słubice, a dalej pojechał w kierunku miejscowości Iłów. Przed 18. był już w Przęsławicach.

– Analizowane były wszystkie sygnały od społeczeństwa, które mogły pomóc w ustaleniu okoliczności wypadku. Dzięki pomocy społeczeństwa i pracy policjantów, dzisiaj około południa podejrzewany o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym został zatrzymany. Jest to 61-letni mężczyzna pochodzący z Warszawy. Do sprawy zabezpieczony został również samochód, którym prawdopodobnie mężczyzna poruszał się w chwili zdarzenia. W dalszym ciągu prowadzimy czynności pod nadzorem prokuratury – poinformowała mł. asp. Agnieszka Dzik.

Do sprawy zabezpieczony został również samochód, którym prawdopodobnie poruszał się sprawca w chwili zdarzenia.

Nic nie pamięta?

W sobotę 3 kwietnia po południu mężczyzna został przewieziony do prokuratury w Sochaczewie. Jego przesłuchanie trwało prawie 2 godziny. Złożył wyjaśnienia. Ale nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa. Po przedstawieniu materiału dowodowego, mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca wypadku.

– Podejrzany powiedział, że przeprasza rodzinę za to, co się stało – przekazała mediom prokurator Joanna Szymaniak. – Jednak nie przyznał się do zarzucanego przestępstwa, lecz ze swojego punktu widzenia opisał przebieg zdarzenia.

W  tej sprawie pojawia się wiele wątpliwości. Są osoby, które twierdzą, że kierowcą był inny mężczyzna, znacznie młodszy: – Widziano go, jak zatrzymał się przy wiślanym wale w Wilkowie  – mój rozmówca. – Ten 61-latek moim zdaniem kogoś kryje, może swojego syna?

Kolejna osoba twierdzi, że kierowca w sąsiedniej miejscowościach o mało nie potrącił innych osób: – Chwilę wcześniej przejechałby dwie dziewczyny na tej drodze, ale odskoczyły, jakoś uniknęły. Potem kobieta uciekała do rowu przed nim. I w Łukasza i dzieci trafił – relacjonuje jeden z mieszkańców w gminy Brochów.  – Musiał być  konkretnie pijany. Z więzienia za to nie powinien wyjść  – dodaje mój rozmówca.

Jednak nie wszyscy wierzą, że spotka go kara: – Ten typ się nie przyznaje. Udaje, że jest chory, niby ma padaczkę, zaniki pamięci. Twierdzi, że nic nie pamięta z tego zdarzenia. Będzie próbował uniknąć odpowiedzialności – to nie jest odosobniona opinia.

Na razie jednak Sąd Rejonowy w Sochaczewie przychylił się do wniosku prokuratura i podjął decyzję o tymczasowym, trzymiesięcznym areszcie dla sprawcy. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi 12 lat więzienia.

Jak się dowiadujemy, mężczyzna odbędzie areszt w Zakładzie Karnym w Łowiczu.

Janusz Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*